Jest chyba 5 nad ranem. Ciemno. Wszyscy zaspani i głodni. Za sobą mamy 12 godzinny lot. Na szczęście (nie wiem jakim cudem) większość udało mi się przespać. Oglądałem chyba nawet jakiś film, bo w środku nocy obudziłem się przed włączonym monitorem, owinięty w kabel od słuchawek :)
Snujemy się powoli terminalem lotniska São Paulo-Guarulhos szukając wygodnego miejsca do spoczynku. Niestety nie jest to port lotniczy Indira Gandhi w Delhi. Wszyscy z sentymentem wspominamy tamtejszą wykładzinę dywanową i wygodne, półleżące fotele. Kto był ten potwierdzi :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz